|
Działka gatlinga
Działka systemu Gatlinga
Zapewne wielu z nas wzdychało do
ekranu, kiedy dziarski kowboj w filmie "Predator" obracał wszystko w perzynę
przy pomocy 6 lufowego działka. Podobnie rzecz miała się w filmie "Terminator",
widać Arnold pozazdrościł koledze z poprzedniej produkcji. Niejeden widział
odcinek "Monster Garage" na TVN Turbo gdzie przy pomocy takiego sprzętu
dosłownie zdezintegrowano samochód. Historia i ewolucja owej broni jest ze
wszechmiar ciekawa i warto ja poznać, gdyż na dzisiejszym polu walki jest wciąż
stosowana i morderczo skuteczna.
Gatling

Ojcem tej broni, a raczej systemu działania,
jest Richard Jordan Gatling. Urodził się on 12 września 1818 roku w Hertford
County w stanie Północna Karolina, oczywiście w USA Jego ojciec był plantatorem
bawełny. Gatling już w bardzo młodym wieku przejawiał zdolności do konstruowania
różnych maszyn, między innymi maszyny do cięcia bawełny oraz, co ciekawe, śruby
napędowej dla statków. W drugim przypadku jednak spóźnił się z opatentowaniem i
za wynalazcę śruby okrętowej uznawany jest Francis Pettit Smith.W 1850 ukończył
studia medyczne na Ohio Medical College, lecz wciąż bardziej interesowały go
różne wynalazki. Wojna secesyjna zwróciła jego uwagę w kierunku broni palnej.
Paradoksalnie swój największy i najbardziej znany wynalazek - kartaczownicę,
znaną bardziej jako karabin Gatlinga (Gatling Gun) - opracował częściowo z
pobudek humanitarnych. Sądził że wynalezienie szybkostrzelnego karabinu
spowoduje użycie mniejszej liczby żołnierzy a tym samym zmniejszy ilość ofiar. W
1862 opatentował on swój karabin i założył w Indianapolis wytwórnię broni -
Gatling Gun Company. Produkował pierwszy zdatny do użytku karabin maszynowy.
Niestety armia nie zamówiła ani jednej sztuki, tłumacząc że karabin jest za
ciężki (41 kg) i zbyt skomplikowany. W 1897 roku jego firma połączyła się z
Coltem. Pod koniec życia wymyślił jeszcze elektryczny silnik napędzający
karabin. Gatling zmarł w Nowym Jorku w 1903 roku, raczej biednie, ponieważ
pieniądze ulokował w nietrafionym handlu nieruchomościami oraz budowie linii
kolejowych. Jego karabin został zastąpiony w niedługim czasie bronią opartą na
wynalazku Maxima (jedna lufa, taśma amunicyjna, zupełnie inny system działania,
wyrzutu łuski itp. o tym w kolejnym artykule) i na wiele lat odszedł w
niepamięć. Aż do roku 1950 kiedy jego przydatność odkryli piloci samolotów,
którym zależało na szybkostrzelności. Wszelkie ulepszenia systemu gatlinga
rozpoczęły się wraz z wojną w Wietnamie, do dziś powstało multum jego odmian
stosowanych w różnym celu i w różnych rodzajach wojsk. Zasada działania
pozostaje jednak niezmieniona od 1862 roku...
Zasada działania
 
Zasadnicza idea broni była znana
już w XVIII wieku - kilkanaście umieszczonych obok siebie luf odpalanych kolejno
miało zapewnić prowadzenie nieprzerwanego ognia. Na przeszkodzie w realizacji
tego pomysłu stały jednak brak odpowiednich nabojów i ograniczenia
technologiczne, których pokonanie możliwe było dopiero w drugiej połowie XIX
wieku. Gatling wykorzystał pojawienie się nabojów zespolonych z metalowa łuską
(czyli takich jakich używa się dzisiaj) i opracował nowatorski system odpalania
ładunków z poszczególnych luf połączony z ruchem samych luf, podajnika i zamka.
Dzięki temu jego bron miała teoretyczna szybkostrzelność około 1200 strzałów na
minutę, a szybkostrzelność praktyczna dochodziła do 400 strzałów na minutę.
Stosowany wtedy kaliber mieścił się w granicach od 11.43 mm do 25.4 mm (wartości
są tak dziwne ponieważ oryginalnie było to od 0,45 do 1 cala) Obsługę karabinu
stanowiło 4 żołnierzy. Każda lufa karabinu miała w swej tylnej części zamek.
Obrót korby powodował obrót luf, a naboje umieszczone w zasobniku wsuwały się
pod swym ciężarem do podajnika (ciekawostka, naboje nie były niczym dopychane np,
sprężyną) Odpowiedni mechanizm powodował wsuwanie naboju do lufy, ryglowanie jej
osobnym zamkiem i strzał, a następnie wyrzucenie łuski z lufy. Podczas jednego
obrotu korby każda lufa oddawała jeden strzał. Mówiąc ogólnie - kręcimy sobie
korbą, do lufy znajdującej się na samej górze wpada pod własnym ciężarem pocisk.
Kręcimy dalej, pocisk jest już w lufie, kiedy lufa znajduje się na samym dole
następuje odpalenie, wyrzut łuski (także pod własnym ciężarem) i pusta lufa
wraca na górę, gdzie znowu wpada do niej pocisk. Tak to działa w uproszczeniu.
Karabinów Gatlinga używano w szeregu konfliktów, między innymi przeciwko
Indianom w Ameryce, w wojnie Francusko - Pruskiej, podczas wojny Secesyjnej,
Anglicy używali ich przeciwko Zulusom i tak dalej, długo by wymieniać. Jak już
wspominałem ich znaczenie spadło na długie lata, dzisiaj jednak przechodzą drugą
młodość. Oczywiście technologia zrobiła swoje i nie napędza się ich już korbą,
teraz lufy obraca silnik elektryczny (są też modele działające na zasadzie
wykorzystania gazów, tak jak zwyczajne karabiny). Szybkostrzelność zwiększyła
się, siła ognia poraża. Obecnie jest bardzo wiele typów działek działających w
oparciu o system Gatlinga, nie ma sensu przytaczanie tu wszystkich gdyż różnią
się one minimalnie, dlatego postanowiłem skupić się na tych najbardziej znanych
i wyróżniających się pośród tłumu. Wybrałem 4 najbardziej znane tego typu
konstrukcje. Panowie i panie oto są:
M61 Vulcan (wraz z odmianami)

·
Typ: sześciolufowe działko obrotowe (obrót luf w lewą
stronę)
·
Kaliber: 20 mm
·
Operowanie: Napęd działka Elektryczno - Hydrauliczny
·
Długość: 1.88 metra
·
Waga: 112 kilogramów i to bez systemu podawania amunicji i
wagi jej samej
·
Szybkostrzelność: 6000 pocisków na minutę (w różnych
modelach istnieją różne ustawienia)
·
Używana amunicja: M53 , M55 AZ , M56 A3 , PGU 28B
·
Prędkość wylotowa pocisku: 1,050 m/s (używając pocisku
PGU-28/B)
·
Waga pocisku: ( typu HEI) 100 gram
·
Waga naboju: 263,1 gram
·
Zasięg: Teoretyczny - 2km Praktyczny - 1km
Najskuteczniejszy - 600 m
Po zakończeniu II Wojny Światowej większość
myśliwców używała karabinów Browninga o szybkostrzelności około 1200 pocisków na
minutę. Nie była to wartość zadowalająca pilotów, rozpoczęto więc poszukiwanie
nowych rozwiązań. Tutaj właśnie powrócił do łask stary i dobry system Gatlinga,
który pozwala osiągać wprost niewiarygodną szybkostrzelność. O ile na lądzie nie
jest to tak ważne, o tyle w powietrzu posiada kluczowe znaczenie. W 1946 roku
firma General Electric rozpoczęła "Project Vulcan" mający na celu skonstruowanie
nowego, szybkostrzelnego działka lotniczego. Europejscy inżynierowie skłaniali
się raczej ku cięższym, 30 milimetrowym działkom. Amerykanie postawili na 20
milimetrów. Pierwszy prototyp T-171 powstał w 1949 roku. Pierwszy samolot, jaki
wszedł w posiadanie tej broni to F-104 Starfighter w 1958 roku. Wkrótce powstał
popularny M61A1 w którym wyeliminowano kilka problemów, ale o tym w dalszej
części...
Co nieco o Vulcanie
Jest to działko zbudowane w całości w oparciu o
system Gatlinga. Potrafi strzelać z prędkością 100 pocisków na sekundę -SEKUNDA-
czytając to słowo właśnie wystrzelono 100 pocisków. Vulcan jest matką wszystkich
współczesnych wielolufowców. Konstrukcja stara, ale jak to się mówi, jara. Tak
jara że używa się jej po dziś dzień w dziesiątkach typów samolotów, a także na
statkach (jako specjalne systemy obrony przeciwrakietowej ostatniej szansy,
potężny radar nadbudowany nad działkiem kieruje strumień pocisków wprost na
nadlatującą rakietę co często kończy się jej zniszczeniem, system ten nazywa się
Vulcan-Phalanx, dwa zdjęcia poniżej).
 
Jak już wspomniano zasilany jest przez
elektryczny silnik (obraca on lufami) choć istnieje wersja GAU4 o zasilaniu
gazowym (jak w normalnym karabinie) co eliminuje zapotrzebowanie na zewnętrzne
źródło energii, choć waga wzrasta o 4,5 kg. M61 używał amunicji połączonej w
taśmie. To prowadziło do szeregu problemów, szybko więc zastąpiła go wersja
M61A1 która podaje naboje w specjalnej stalowej obudowie (widać na zdjęciu
poniżej,wygląda to jak taśma ale jest nieruchome, naboje poruszają się w
środku).

System ten może być pojedynczy (po
wystrzeleniu pocisku łuski i kawałki połączeń są wydalane, powodowało to
problemy, ponieważ było ryzyko iż dostaną się do silnika odrzutowego) lub
podwójny (wszystko jest zabierane z powrotem do bębna z amunicją osobnym
podajnikiem). Dużą niedogodnością jest montaż M61 ponieważ (jak może
zauważyliście) jest on ultra-niesymetryczny, bęben z amunicją pasuje jak pięść
do nosa i ciężko jest to wszystko upchnąć. Wersja M61A2 to to samo tyle że z
cieńszymi pociskami, co pozwala na "odchudzenie" działka i zmniejszenie jego
wagi. W większości przypadków zredukowana jest też szybkostrzelność ze względu
na potworne zużycie amunicji. Na początku używał on standardowych nabojów M50,
API (Armour Piercing-Incendiary), HEI (High Explosive Incendiary) a od 1988
PGU-28 która jest teraz standardem w US Navy i US Air Force.
Jest to amunicja typu SAPHEI (Semi-Armour Piercing High Explosive Incendiary).
Działko ma także wady (wiem, ja też się dziwię, a jednak). Przede
wszystkim kaliber jest nieco mały (Europa i Rosja preferują 30 mm), a pociski
szybko tracą energię. W 1970 roku Amerykanie wydali od cholery kasy żeby
stworzyć wersję używającą amunicji bezłuskowej, lecz była to spektakularna
klapa. BA są też prace, w zasadzie już owocne, nad zastąpieniem silnika
elektrycznego - hydraulicznym. Ma to za zadanie wyeliminowanie opóźnienia (około
0,5 sekundy) jakie powstaje podczas rozkręcania luf przy pierwszej serii. Vulcan
montowany był i jest na: F-104 Starfighter, F-105 Thunderchief, F-106 Delta Dart,
A-7 Corsair II, F-4 Phantom II, F-11 Aardvark, F-15 Eagle, F-14 Tomcat, F-16
Fighting Falcon, F/A 18 Hornet, F-22 Raptor, używany jest także jako tylna
wieżyczka w bombowcach Convair B-58 Hustler oraz Boeing B52 H Stratofortress.
M 134 MINIGUN

Hmmm...broń którą za sprawą kilku filmów,
przeważnie z Arnoldem ale także i za sprawą Matrixa, znają wszyscy (no prawie
wszyscy, moja siostra nie wiedziała o czym mówię). Występuje w prawie każdej
strzelance FPP. Ma prawie tyle samo wariantów i różnych przeróbek co Vulcan
(czyli dużo). Można stwierdzić że to jego pomniejszona wersja, stworzona aby
mógł nią operować człowiek, najczęściej z pokładu helikoptera, stawiając ścianę
ognia podczas ewakuacji lub desantu. Jest to nic innego niż Vulcan zmniejszony i
dostosowany do strzelania amunicją 7,62 NATO zamiast 20 mm. Zasada działania
jest identyczna jak w Vulcanie i innych działkach tego typu, dlatego pominę ten
aspekt. Zasilanie musi być zewnętrzne (hydrauliczne, pneumatyczne lub
elektryczne). Ma nieco zmniejszoną szybkostrzelność (4000 pocisków na minutę)
która i tak w porównaniu do zwykłego taśmowego karabinu maszynowego jest
ogromna. Dlatego w Wietnamie był montowany jako broń pokładowa najczęściej
właśnie na helikopterach (np. OH6 Cayuse i OH58 Kiowa ,AH1 Cobra, UH1 "Huey"
Iroquois) w różnych wariantach (stelaże przy drzwiach, działko pod spodem
helikoptera lub podwieszane na "skrzydłach" z boku). Wyposażono w niego także
kilka samolotów jak Douglas AC47 , AC-119 Gunship, AC-130 „Spectre” Gunship.
Jest to dość popularna broń w armii USA, stosuje ją lotnictwo, marynarka (GAU
17A na fotce niżej) a nawet siły lądowe.

Większe wersje tej broni (coś
pomiędzy minigunem a vulcanem) są montowane wraz z radarem na transporterach
opancerzonych i używane jako działka przeciwlotnicze. Kiedyś nurtowało mnie
pytanie, dlaczego nie montuje się tego na Hummerach czy innych pojazdach jako
broni do sieczenia piechoty. Wydaje się, że minigun jest do tego stworzony. Są
takie pojazdy, montuje się go nawet na łodziach, ale problemem jest właśnie jego
szybkostrzelność oraz wielkie zużycie amunicji. Helikopter może zawsze odlecieć
w razie jej braku, samochód ma już większy problem. Minuta ognia i nie ma czym
strzelać. Lepiej sypać wolniej, ale dłużej móc utrzymać ogień. Poniżej schemat
działania, taki jak wszędzie zresztą.

Z wielu przyczyn ta broń to
legenda. Wystąpiła w paru filmach, jednak nie obyło się bez przekłamań. W „Predatorze”
strzelał z niego jeden z żołnierzy. Jest to nieco niemożliwe, ponieważ po
pierwsze ciężar miniguna to około 40 kilogramów, co w połączeniu z odrzutem nie
pozawala na obsługiwanie go w rękach. Po drugie musi mieć źródło zasilania. W
filmie kabel był ukryty w rękawie aktora, a lufami poruszało kilka akumulatorów
samochodowych. Po trzecie, strzelano z niego 20 sekund bez przerwy, co daje 1300
nabojów 7,62. Ważyłyby one około 55 kilo w plecaku na plecach. Nie jest to jakaś
porażająca wartość, ale dodając do tego 40 kilogramową broń i inny osprzęt a
także dżunglę po której biegali…no cóż, sami widzicie. Ponadto bardzo „podrasowano”
minigunowi dźwięk, jaki wydaje podczas strzelania. W rzeczywistości jest bardzo
mało efektowny, brzmi jak wiertarka albo jakby ktoś pierdział ustami, posłuchać
go można w jednym z filmów na dole. Dodam jednak, że ten filmowy minigun
naprawdę istnieje, zbudowano go specjalnie z myślą o Hollywood. Może strzelać
prawdziwymi pociskami (w filmie oczywiście ślepe) i jest niezłym cackiem. Co
jeszcze ciekawsze, Amerykanie zbudowali XM214 który w założeniu miał być właśnie
bronią ręczną. Nigdy jednak nie wyszedł poza prototyp. Z tym także związane jest
konwertowanie działka do świata gier komputerowych. Pomijając takie absurdy jak
skakanie z tym sprzętem czy to, że jakiś wróg mógł przeżyć 3 sekundową serię,
częstym błędem jest określanie broni tej (zresztą tak jak Vulcana i innych
obrotowców) mianem „chaingun”. Działka systemu Gatlinga nie mają nic wspólnego z
chaingunami, ale o tym na końcu. Teraz przedstawię dwóch moich ulubieńców. Jako
pierwszy
AN / GAU8A „AVENGER”

Oto jeden z najbardziej niesamowitych
wariantów działek opartych na systemie Gatlinga. Ma on 7 luf i jest największą,
najcięższą i najbardziej niszczycielską bronią w arsenale USA (oczywiście w
kategorii działka lotnicze). Przenosić go może tylko jeden samolot – A/OA – 10
Thunderboldt II, niszczyciel czołgów. Właśnie w tym celu skonstruowano to
działko – aby niszczyć czołgi. I nadaje się do tego wyśmienicie. Wyprodukowany
został w 1970 roku przez potentata z zakresu gatlingów – General Electric do
spółki z Philco – Ford. O jego rozmiarach niechaj świadczy to, że wypełnia
połowę miejsca w samolocie i stanowi 1/3 jego wagi (oczywiście nieuzbrojonego).
Rzut oka na poniższe zdjęcie nie pozostawia złudzeń – to potwór.

Do użytku „Avenger” wszedł w 1977, nie jest już niestety
produkowany, ale wciąż używany, a za serwis odpowiada firma Martin Marietta.
Samo działko waży 261 kilogramów, jednak wraz z oporządzeniem (system podawania
amunicji, bęben amunicyjny)…1830 kilogramów. Mierzy 5,81 metra, w magazynku
(magazynie?) mieści zaś 1350 pocisków. Prędkość wylotowa amunicji typu API to
990 m/s . Standardowo strzela mieszaną amunicją w stosunku 4:1 gdzie 4 pociski
to PGU/14B API (waga 425 gram) a 1 to PGU/13B HEI (eksplodujący) o wadze 360
gram. Dodatkowo PGU/14B zawiera stop zubożonego uranu (U238) i tytanu oraz jest
powleczony 0,7 milimetrową warstwą aluminium. Dzięki temu wspaniale penetruje
pancerz. Już 6 takich pocisków trafiających w cel powoduje jego zniszczenie (np.
praktycznie wszystkie Rosyjskie czołgi po 6 pociskach eksplodują). Jego
szybkostrzelność zapewnia to, że w cel uderzy znacznie więcej pocisków. Nie jest
ona wielka, „jedynie” 4200 strzałów na minutę, dodatkowo stosuje się ogranicznik
do 2 sekundowych serii aby za szybko nie wystrzelać amunicji i nie przegrzać
broni. Ciekawostką jest że aby zmniejszyć wagę sprzętu użyto aluminiowych łusek.
Każda z 7 luf ma żywotność 21000 strzałów. Niewiele, ale przy tak potężnych
nabojach nie ma się co dziwić. Każda z luf posiada własny zamek, budowa całości
chyba najwierniej naśladuje stary karabin Gatlinga, sprzed stukilkudziesięciu
lat. Same lufy napędzane są przez podwójny napęd hydrauliczny, pociski zaś
odpalane elektrycznie. Zasięg skutecznego strzelania to 1500 metrów, w ogóle
strzału to 7000 metrów.
 
Istnieje legenda że podczas strzelania z „Avengera”
A-10 staje się bardzo niestabilny i może spaść na ziemię. Jak to w legendach
bywa – zawiera ona ziarno prawdy. Podczas strzelania GAU 8A powoduje siłę
odrzutu o wartości 45 kN (kilo Newtonów) podczas gdy silniki A-10 wytwarzają
ciąg o wartości 80 kN. Mimo iż jak widać odrzut jest potężny, nie jest
wystarczający aby spowodować zauważalne spowolnienie lotu bądź wypadek. We
wczesnych wersjach A-10 dochodziło za to do zapalania się gazów prochowych
wyrzucanych z „Avengera” kiedy dostawały się w pobliże silników. Zlikwidowano to
kierując ich wylot pod samolot.
Gryazev-Shipunov GSh-6-23M

Gryazev – Shipunov GSh-6-23M to, podobnie
jak powyżej wymienione, działko działające w systemie Gatlinga. Dlaczego więc
umieściłem je w swoim artykule? Trzeba pamiętać że wariantów działek opartych o
ten system są setki i nie zdołałbym wszystkich ich tu wyliczyć. Co sprawia że
GSh zasłużył sobie na ten zaszczyt? Czy to, że jest produkcji rosyjskiej? Czy
może to że działa na zasadzie odprowadzenia gazów prochowych jak normalny
karabin? Czy może jednak to, że jest najbardziej szybkostrzelnym karabinem na
świecie? Zapewne wszystkie te czynniki tworzą z niego coś wyjątkowego…
U Ruskich nosi on oznaczenie
9-A-768. Posiada 6 luf i jest montowany na najnowszych rosyjskich samolotach (Suchoj
SU 24 „ Fencer” , MiG 31 „Foxhound” oraz…na platformie SPPU 6). Jak wspominałem
powyżej, od produkcji amerykańskich różni się przede wszystkim tym że posiada
napęd gazowy, zamiast pneumatycznego, elektrycznego czy hydraulicznego. Było to
naprawdę spore wyzwanie inżynieryjne (to to „coś” u góry działka) Rosjanie
jednak podołali. Podczas walki w powietrzu taka zmiana daje ogromną przewagę
gdyż działko reaguje natychmiast na naciśnięcie spustu, bez charakterystycznego
przestoju dla napędzanych elektrycznie. Nie powoduje także żadnego obciążenia
dla elektroniki czy akumulatorów samolotu.
GSh używa rosyjskiego pocisku
AM-23 23x115, podawanego poprzez taśmę, bądź beztaśmowy system podawania.
Kontrola ognia jest elektryczna w systemie 27v DC.
A teraz najlepsze – GSh osiąga
szybkostrzelność… 10.000 pocisków na minutę. Ha, ha nie macie duszy i pójdziecie
do piekła. Jeżeli Szatan używa karabinów, właśnie ten powinien dzierżyć w swej
ręce. A trzeba pamiętać, że ma większy kaliber i „przebijalność” niż produkty
USA. Oczywiście seria z tego potworka jest ekstremalnie ograniczona. Na przykład
taki MiG 31, który na pokładzie ma jedynie 260 pocisków, wystrzelałby je w mniej
niż 2 sekundy. Poniżej jeszcze garść informacji:
- Długość – 1.4 m
- Kaliber – 23 mm
- Waga – 76 kg
- Waga pocisku – HEI 184 gram, API 176 gram
- Prędkość wylotowa – 715 m/s

To na tyle moi drodzy. Jeszcze obiecane
sprostowanie – Chaingun to zupełnie inna broń. Chaingun jest to typ karabinu lub
automatycznego działka, które zamiast odprowadzenia gazów prochowych, do
napędzania używa zewnętrznego źródła energii. Nie oznacza to jednak, że działa w
systemie gatlinga. Napęd jest najczęściej elektryczny, a całe działko napędza
łańcuch, podobny do motorowego. Dzięki temu rozwiązaniu działko prawie się nie
zacina. Ma jednakże tylko jedną lufę i nie przypomina w ogóle „obrotowców”.
Widać je na fotce poniżej. „Chaingun” to zarejestrowany znak towarowy firmy
McDonnell – Douglas.

Vieczoor
Ciekawe filmiki:
http://video.google.pl/videoplay?docid=-8009059387822572471&q=minigun -
pamiętny odcinek „Monster Garage” i zdezintegrowany samochód
http://video.google.pl/videoplay?docid=-7937482912377354116&q=minigun -
Amerykańscy idioci zabawiają się minigunem. Dobrze słychać
jego pierdzący dzwięk.
http://video.google.pl/videoplay?docid=-3241416591651781452&q=GAU+Avenger
- testowanie GAU 8A Avenger`a
http://video.google.pl/videoplay?docid=-485152666214457252&q=A-10
- testowanie GAU 8A Avenger`a w samolocie A-10 na ziemi
http://video.google.pl/videoplay?docid=-1701556964058578733&q=A-10 -
Avenger i A-10 w akcji
Źródła:
www.wikipedia.org
http://www.nazarian.no/
http://www.northstar.k12.ak.us/schools/ryn/projects/inventors/gatling/gatling.html
http://www.greendevils.pl/militaria/sailor_lot/Equipment/Avenger/avenger.htm
http://www.thegunzone.com/mgm.html
http://www.montysminiguns.com/index.htm
http://web.ukonline.co.uk/aj.cashmore/.weapons/usa/.ciws.html
http://www.militaryfactory.com/
|